Archiwum dla Lipiec 2006
dup dup
kontakty z ludźmi ograniczam, bo już samo patrzenie powoduje drgawki wykurwu: przecież oni oddychają!, a co za tym idzie, wydychają gorące, nieświerze powietrze [sprawdzić, jak się pisze "świerzy"... e querrva mache, pisze się "świeży"], nieświeże, nieświeże powietrze wydalają i na dodatek ogrzane, znaczy: szkodzą mojej! moja doznaje uszczerbku. moja uważa, że gdyby ograniczyć wydalających nieświeże, gorące powietrze, miasto łosroł byłoby piękniejsze. achhh – rozmarzyła się moja – gdyby wszystkich tych wydalających nieświeże, gorące powietrze zapakować w brykiety razem z ich psami, rybkami i dziećmi oraz kanarkami, i gdyby ich podrzucić na piękną, przestronną Syberię…. achhh achhh…
Karol natomiast śni o g-p-f. echhh te noce te noce…
parole parole parole
po., 10 li.
kot włazi pod kanapę w slipingu, wybebeszanie przedziału
klucznica o 6-tej otwiera drzwi w frotowym szlafroku
pachnie kurzem i upalnym zaduchem
wieczorem z bulwaru wygania szerszeń
Gemini, deser powitalny: mrożona kawa, pascha
wto., 11 li.
Star Princess w porcie
śro., 12 li. – czwa. 13. li.
chłodniki
czerwone i różowe prześcieradło z kory
plaża
sinice
pią., 14 li. – nie. 16 li.
3-4 Beauforta
parawan niebieski w boje i latarnie morskie
obiad Dobry Adres, restorante w typie krakowskiej Europejskiej, czy warszawskiego Bliklego - fin de cieclowy. tu, lokalnie, z elementami podróżniczymi: kask kolonialny korkowy, bumerang, mapy, stare fotografie Gdyni z lat 20-30-tych, fotografie gwiazd polskiego kina: Smosarską, Bodo, Dymszą, Ćwiklińską, Żabczyńskim…
Kamienna Góra, koncert, Marny Sopran śpiewa szlagiery operetkowe. ubrany w czerwoną suknię w białe grochy
Gemini, popcorn
martwe rybki wyrzucone na plażę
po 22-giej bulwar, woda w porcie czarna i połyskuje, jak olej (Brian Eno, Dark water). strach strach. by pływać nocą trzeba mieć waleczne serce, albo beczkę grogu.
po., 17 li. – śro., 19 li.
Spot oretyjakietutłumy!!!!!
Gemini, deser pożegnalny
Świętojańska nocą
Minerwa 2 w porcie
expose Jarosława o 11:35 – czas na plażę!
scysja z Pulardą Kaszubską o dzikiego Damiena z Omena gibającego się na drążku nad głową
17-ta wyjazd
tylko dla orłów
- 21, pią., 01:10, tivi kultura – Niepokoje wychowanka Toerlessa
- 22, so., 20:45, alekino – Gandhi
- 23, nie., 14:10, alekino – Seks nocy letniej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Woody Aaaa….
- 25, wto., 22:50, tivi2 – Purpurowa róża z Kairu!!!!!!!!!!!!! j.w.
- 27, czwa., 22:10, tivi kultura – Walkabout
na sisajdzie
Wiatr pow. 4 B[eauforta] wydmuchał na plażę małe rybki. Karol mówi: szprotki. Bo ja wiem? Jakoś tak 7 cm, srebrne. Leżały tak zdechłe rybki między kłębami glonów-jak-pakuły i trąciły. Brzyda było się wśród tego kłaść trochę, ale – jak mawiał pan… jak to jemu było? temu z Mieszczanina szlachcicem? Pan Jourdain!!!! Parafrazując: nie brzydala nie brzydaaaalaaa!!!
I o rybach jeszcze. Że w poniemieckiej torpedowni mieszkają zające morskie (!!!).
Cyclopterus lumpus, in.: tasza. ryba, przedstawiciel rodziny taszowatych (Cyclopteridae), z rzędu skorpenokształtnych (Scorpaeniformes); ciało krępe, silnie wygrzbiecone, dł. do 60 cm (w M. Bałtyckim, formy skarlałe, do 30 cm); skóra naga, ubarwiona szaro, spodem jaśniejsza; ikrą i potomstwem (początkowo przyssanym do ciała ojca) opiekuje się samiec; zamieszkuje strefę przybrzeżną O. Atlantyckiego i przyległych mórz. Za: http://encyklopedia.pwn.pl/74148_1.html
Alleny z Kocziczy zrzucone [kej Koczicza?, kej?]
1, 2/ Bananowy czubek, Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o sexie ale boicie się zapytać. Bananowy ledwie pamiętam, ale to – podobno – klasyk. A o Wszystko… mówiłam wczoraj: zespół skeczy. Mój ukochany jest z błaznem i z transwersem, ale obsesje seksualne rabina też są palce lizać; wielki, skaczący cyc kojarzy mi się z opowiadaniem Pierś Philipa Rotha (czitaua Kompleks Portnoya Rotha? <== czarny mit mojego nastolatkostwa!); sex-machine też jest słit słit.
3/ Śpioch – Allen parodiuje sci-fi.
4, 5/ Annie Hall + Manhattan – allenowska superliga.
6/ Sex nocy letniej – Allen czechowowsko uroczy i nostalgiczny. Pełnymi garściami rwie Czechowa (Wujaszek Wania). A sexu, mimo, że wisi w powietrzu, tyle co kot napłakał. Piękny piękny, nad wyraz urodziwy film! Dla mnie też superliga.
7/ Naturalnie Zelig!!!!! Superliga, ekstraklasa. Allen wielokrotnie przetwarza temat człowieka bez właściwości, everyona. Zelig jest jakby typem czystym (wśród jąkałów się jąkam, wśród wielbłądów garbię). W Match Poincie Zelig przetworzony jest w człowieka doskonale pozbawionego skrupułów, zasad. Jedyną zasadą jest kariera. Ale wszystko zaczyna się od Zeliga. Którego sama nie miałam okazji zobaczyć.
8/ Purpurowa róża z Kairu – kolejny pastiż, zabawa formą filmową. Allen cytuje i interpretuje kino nieme.
9/ Hannah i jej siostry. Trudno właściwie mówić, kiedy przy każdym tytule warto postawić wykrzykniki i te głupie superligi, ekstraklasy. Paradoksem jest, że tak wielka wrażliwość nie ma zastosowania w osobistym życiu. U Allena piętnowanie plugawego, dwulicowego życia w Hannie versus quasi-kazirodczy związek we własnej rodzinie… No cóż, o Allenie mogę powiedzieć: kochany potwór. Hannę oglądałam niedawno. Spiorunowała mnie, choć niby taka nostalgiczna, powolna, cicha opowieść bez fajerwerków, nożów w brzuchach itp.
10/ Czechowowski Wrzesień. Bardzo bardzo czechowowski.
11/ Przeurocze i nostalgiczne Złote czasy radia
12/ Nowojorskie opowieści – taki reżyserski składak, bo i Scorsese i Woody Allen i Coppola… Wybuchowa, przecudowna opowieść autotematyczna Allena o nowojorskim żydowskim lekarzu i jego zaborczej matce. Ach cudo cudo cudo. Płakałam ze śmiechu!!! U Allena, jak u Portnoya, stale obecny wątek opresyjnych, pętających, żydowskich rodziców! Tu matka, kiedy indziej ojciec… Kafko-portnoyo-allenowski kompleks.
13/ Cudowne “bergmanowskie” Zbrodnie i wykroczenia!!! z niewygodną już kochanką w tle. Później ten sam wątek w Match Poincie.
14/ Przeurocza kryminalna komedia Tajemnica morderstwa na Manhattanie z Diane Keaton (już po rozstaniu z Mią Farow). Ach, śliczne śliczne śliczne. Byłam w kropce, kiedy znikł korpus delicti.
15/ Jej wysokość Afrodyta!!!!!!! HU huuuuu.
16/ Everyone says I love you. Taaaaaa nooooo… Znów Allen bawi się gatunkiem filmowym: musicalem. I wcale nie ma słabych punktów!
17/ Deconstructing Harry – umierałam ze śmiechu, choć – kurde – dzieło arcypoważne i o kryzysie twórczym… Ale jest i żydowska matka, która odkrywa mroczną przeszłość żydowskiego ojca, który – dowiaduje się matka od sąsiadek, piekarza-czy-rzeźnika – miał we wczesnej młodości związek jakiś patologiczny i zabił swą żonę czy konkubinę, oraz jej dziecko i je zjadł… Jest wielka murzyńska prostytuta w skąpych różowych winylach (o ile pamiętam), która awansuje do roli towarzyszącej bohaterowi udającemu się na przyznanie jakiejś uniwersyteckiej nagrody, damy. Jest porwany syn, rozmowy o Wacławie, odwiedzany w piekle ojciec Billy Cristala… no jest i Billy Cristal, który uczestniczy w żydowskich komicznych z Allenem zapasach na hipochondrię, kryzysy twórcze i krysysy osobowości. Maestria!
18, 19/ Drobne cwaniaczki, Klątwa Skorpiona – kochane burleskowe komedie Allena. Ja szczególnie uwielbiam Klątwę. Ughhhh!!!!
20/ Przejmująca do szpiku kości Melinda i Melinda. Znów kolosalne kino Allena z serii Hannah, Annie Hall…
21/ Match Point, czyli szczególnie głupio spolszczone: Wszystko gra. Znaczy Bel Ami, karierowicz, dorobkiewicz, jak taran posuwający się do przodu, beznamiętnie miażdżący po drodze wszystkie przeszkody, człowiek bez zasad…


