jak śni się Quentin Tarantino i moczu oddawanie
to o tym gdzie indziej.
tu natomiast, że te wielkie utytułowane minoderyjne gwiazdy, primadonny, primaboje itd… do weryfikacji - panie - do weryfikacji. co prawda rzeczywistość polityczna nadaje słowu “weryfikacja” zawężone i złowrogie znaczenie, lejmy na to - panowie i panie - lejmy na to. otóż uraczył mnie Garrick Ohlsson grą perfekcyjną, wirtuozerską i pozerską. portki miał z wielkim workiem (po co? na co?), jakby założył tył na przód i to z hipopotama. anyway, naturalnie, że należy mu się szacunek i respekt, jednak… spierniczałe to chyba trochę. jakby to powiedzieć ładnie?
może posiłkując się anegdotą. na warszawskiej socjologii, na pierwszym roku mieliśmy żeśmy zajęcia z klasycznych teorii socjologicznych (kts) z Jego-Zakurzonością-Profesorem-Szackim. naturalnie - jak pokazało życie - prof. Szacki, mimo strupieszałości żegnać się z intelektem nie ma zamiaru, ani w ogóle z władzami umysłowymi, gdyż co jakiś czas wypuszcza z siebie nową publikację. a może nie? nie sledzę Szackiego od jakiegoś czasu. jednakkkkkk!!!!! porzućmy dygresję dygresji i wróćmy do dygresji podstawowej. otóż Szacki na wykłady przynosił plik nad zwyczaj niechlujnych notatek - wydzieranek, zetlałych karteczek, manuskryptów rozsypujących się w proch, drakulskie dokumenty. wykład monotonny, nużący, usypiający. profesorski głos - j.w. na dodatek wyglądał zawsze - i tak o nim mówiliśmy… albo ja mówiłam - jakby był odstawiany po wykładzie do ciemnego składziku na szczotki i zamykany na tydzień. przed wykładem otwierał go jeden z doktorantów, szpryca z heparyny, wykład, składzik.
tak więc kojarzą mi się niektóre utytułowane sławy - aktualnie: Garrick Ohlsson. jako perfekcyjne - bądź, co bądź - nośniki treści. jednak zakurzone i mocno nieświeże - łosoś drugiej świeżości. nie żebym Blechacza, no skądże. tylko Chopina miał opracowanego na tip top. i to koncert, bo - pamiętam dobrze - w pierwszym etapie etiudowo-barkarolowo-walcowo-scherzowym - nie podobał mi się wcale a wcale. raczej bym Anderszewskiego, który - chapeau bas - muzykę w przypisanych jej wartościach czasowych rozkłada na cząstki elementarne i pozwala odkryć w niej, co dotąd zakryte.
no i cały czas trudno mi napisać o wirtuozerii Sinfonii Varsovi pod kierownictwem Jerzego Maksymiuka. grając repertuar klasyczny jest wspaniałą orkiestrą, ale mistrzostwo pokazuje w repertuarze współczesnym. bo to przecież już taki rodzaj muzyki, w której nie da się omamić słuchacza melicznością. a wczoraj państwo muzykostwo popisali się Panufnikiem. to może skorzystam z autościągawki i autocytat z listu do Kocziczy…
wczoraj - filharmonia. co tam panie ten utytułowany, osławiony Garrick Ohlsson, furda, furda. Sinfonia Varsovia za to pod batutą Jerzego Maksymiuka - to jest dopiero coś panie, to dopiero coś jest! jak już skończyły się bisy Ohlssona przed przerwą, w tym ostatni tak strasznie obezwładniający sennie - “Światło księżyca”, zdaje się, Debussy’ego, przedrzemałam przerwy pół, bo drugie pół pożerałam komentarz Panufnika do własnej uwertury z programu. oczy mi się otwarły i pełna nadziei czekałam na drugą część. i to było - panie - to!!! Panufnik jest mistrz, Maksymiuk jest mistrz, Sinfonia Varsovia jest mistrz. ”Uwertura tragiczna” powstała w 1941 r. została unicestwiona w Warszawie. Panufnik zrekonstruował ją, jako pierwszy utwór po wojnie. zadedykował bratu, który zginął w Powstaniu. oparta na motywie 4 dźwięków, który podejmują solowe instrumenty, lub, kiedy solo wiedzie inną linię, motyw odtwarzany jest przez cichnące smyki, itd. majstersztykiem był także kolejny utwór “Nokturn na orkiestrę” - grany tak cicho, tak bardzo cicho, tak kojąco, jakbyś położyła się na trawie, owiewał Cię żeśki wiatr i oglądała konfiguracje chmur, albo jakbyś siedziała na półotwartej na ogród i deszcz werandzie. no mistrzostwo no.
7 Dotychczasowe komentarze
Leave a reply
Dla mnie też to było cudowne.. z reguły gdy słucham muzyki lubie sobie przymknąć oczy co jakiś czas, żeby wyobraźnia mogła pracować jeszcze swobodniej(bo na muzyce nie znam się w ogole, a słucham tylko dla czystej, niczym nieskrepowanej przyjemnosci)..ale w niedziele przy “Nokturnie na orkiestrę” nie musiałem uciekać sie do takich zabiegów.. zapomniełem, że jestem w sali..i odpłynąłem, co prawda trwało to tylko chwile, ale było warto..no tak, ale dość juz tego. Bo nie o tym miałem pisać, a w zasadzie o niczym nie miałem pisać.. Chciałem sciagnac sobie z netu utwory Panufnika, bo nie mam żadnej płyty ani nic, a bardzo chciałbym jeszcze posłuchać.. Jak narazie niczego nie zlokalizowałem, ale za to wpadłem na Was (nie wiem czemu pisze Was, a nie Ciebie) i ucieszyłem sie, że tez się podobało..
Pozdrawiam Kolega z Filharmonii
A Boski Garrick? jak podobał się Boski Garrick?
A bis Maksymiuka? :-)))
Nas jest una osoba ludzka.
Co do Pana G. nie miałem tylu zastrzeżeń co Ty-Wy…..błędów w doborze garderoby np.nie wyłapałem…no może faktycznie miał troche za krótki lewy rękaw i te niechlujnie ułożone sznurowadła..ale to wszystko
a i gra podobała mi się..może bez takiego zachwytu jak przy drugiej cześci..ale muskał klawisze tak czule, że nie odważe się czegokolwiek mu zarzucić..
Bezapelacyjnie G. jest wirtuozem. Niemniej w ciagu ostatnich 10 miesiecy słyszałam i różnych nadzwyczaj czułych pianistów w czasie eliminacji konkursu chopinowskiego i Anderszewskiego i Martę Argerich. Takie tammmm…
Z Martą Argerich miałaś porównanie bezpośrednie mniemam…ja takiej przyjemnosci niestety nie miałem..
Napewno jest tak jak mówsz..ale siedząc tam w niedziele, nie zastanawiałem sie nad niczym (tym czy inni są wiekszymi wirtuozami czy nie) tylko słuchałem, czerpałem z tego przyjemnosć i wyobrażałem sobie w główce przeróżne rzeczy..bo tak najbardziej lubie, a może zachowuje się tak po prostu każdy ignorant
Jako znawca może polecisz mi cos ciekawego na najbliższy czas??
Znawcą nie. Entuzjastycznym ignorantem.
W tej chwili jest – o czym wiesz – ten dziwny projekt: Chopin i jego Europa. Dziś gra Blechacz: Chopina i to to, w czym był naprawdę dobry, bo program II etapu Konkursu Chopinowskiego; Bacha, czyli to, z czym koncertował zanim wziął udział w konkursie i cos bliższego współczesności – Debussy’ego.
Zresztą sam zobacz, co Cię interesuje:
http://www.nifc.pl/chopin/nifc/concerts_and_festivals/id/167
Jak Entuzjastyczny Ignorant..to myślałem, że z entuzjazmem godnym swego tytułu polecisz mi cos co będzie równie pasjonujace co II cześć niedzielnego wyjścia..i z pasją bedziesz przekonywać, że tam trzeba być..! ale dziekuje za informacje
Dzisiaj niestety wybrac się i tak bym nie mógł, ponieważ pracuje do tej godziny..Czy szkoda dowiem się może z jakiegos tekstu tutaj..