czelendż taki

View this post on Instagram

IT’S NOT OKAY. Dear teens doing a fucked up #tiktokchallenge have you lost the plot or your mind completely? Acting like a victim from Auschwitz first and now pretending to be in Heaven after the #worldtradecentre tragedy? Can we just stop for a minute and see what your children, the so-called new generation is doing? This is NOT OKAY. What else will you do for likes and “fame”? I know you are capable of doing more. Most of you already peed your pants for attention. Stop. Both dramatic events are devastating. How can you turn them into a fucking challenge? This world will end on its own. We don’t need another wave of #covid19 #tiktok #stop #wtc #auschwitz #idiot #wtfmemes #video #sick #teen #attention #likeforlikes #follow #makeitstop

A post shared by Bartek Fetysz (@fetysz) on

się

Wro. Dymanie na Kępę Mieszczańską i z ku miastu. Wte i wewte. Kampanila, że koszmar, aż szok. Wiele lat temu z uwielbieniem żyłosię w Kra Kampanili przy św Tomasza. Z widokiem na Planty. No, oj, listopad. Że te mgły unosiłysię. I byłosię, jak w Wyspiańskich chochołach. Serio serio. Ostatnio, jakoś wiosną. Byłosię. Upadek cywilizacyjny. Kampanili. Obskurnie. Zmiana wystroju na taniochę. Śniadania… O mamusiu! Więc dymałosię na Kępę tę Mieszczańską przez most, przez rudery, jakieś pustkowia, jakieś brudy. Aż dziś, planowałosię Leopoldinę, więc wstałosię o 6:30. Ten jakiś event, który nie mam śmiałości nazwać śniadaniem, spożyłosię. I bum, znów z Kępy przez most. Czasu było, więc gnałosię. Tam i siam. W sumie, tylko św Elżbieta. I rajza wokół ratusza. Tego śmego. O 10-tej walisię ku Leopoldinie. Stajesię w kolejce ku okienku, planujesię Leopoldinę i Oratorium Marianum. A tu chuj. Okazujesię, Leopoldina w konserwie i niedostępna, a w oratorium event i nieczynne. No i kurwa, jak już mówiłam, chuj.
oraz: gdzie oni, kurwa, kupują pieczywo?!

dream team

John Turturro
Vincent Gallo
Steve Buscemi
Giovanni Ribisi
Shaun Evans
Bill Murray
Russel Crowe
——————
auto: Timothy Spall
——————
Miśkov:
Alan Rickman <– o’k, o’k!
Benicio del Toro <– so so
Simon Pegg <– o’k, o’k!
Alan Ford <– a-kto-to?
—————–
inne prop?
—————–
Lilczany Willem Dafoe
—————-

Jelonkowej: Joaquin Phoenix

Karol Maria Wścieklica

upał upał upał. pamiętacie opowiadanie Alberta Camusa Obcy? upał dramat jakieś coś, niby nic, ale jedno, drugie, trzecie nic. i ten upał. i ostry błysk światła na plaży. i znienacka nie żyje człowiek. nie? albo laskę z bli bli bli bli na plaży w Dniu Świra. wkurwiony men laski coraz silniej wali pięścią w piach. a ta bli bli bli i bli. no to upał upał i upał. jadę tramem w którym upał oscyluje przekraczając granice. z jednej strony lokuje się grupa sryli z politechniki i agresywnie opowiada o swoich dyplomach (promotor: panie, jakby pan zrealizował ten projekt, to czterech chłopa musiałoby go taszczyć). a przecież mogli stanąć gdzie indziej. z przodu tramu. lub na końcu. i mogli też nie rozmawiać. ale – myślę – wysiądą na przystanku pole mokotowskie. dam radę. ale za mną siedzi sucz. o takim timbre głosu, jak laska z plaży. i nie dość, że barwę głosu ma zupełnie nie akceptowalną, to jeszcze napieprza, jak zasrany ckm, ale to nie wszystko. melodia wypowiedzi jest tak straszliwa, sinusoidalna. że narasta we mnie agresja narasta narasta narasta. koszyk dziwce na łbie rozbiję! a mogła nie gadać. a mogła pójść gdzie indziej. a mogła do tramu nie wsiadać. mogła. ale nie zrobiła tego. więc łeb roztrzaskam. koszykiem. oglądałam dziś w nowo otwartym sezamie gałkę drewnianą do ciasta. z krótkim trzonkiem. kupię se do wyposażenia torebki.
mhe he he: mecz Polska Senegal. nic się nie stało. mhe he he. może jakby nie zarabiali tyle. może jakby nie ciągnęły za nimi burdele na kółkach, żon, narzeczonych, dziwek. może. Tomaszewski, pamiętam, z bramki rzucał na drugą połowę, gdzie czekali napastnicy i podejmowali grę od razu na połowie przeciwnika. ale co ja tam wiem.

poświętach

[Stary Bułgarski Wampir]: Właśnie myślałem o pani…
[Kwa]: [dziwi się] …?
[Stary Bułgarski Wampir]: Zawsze o tej porze roku ma pani obrzęki limfatyczne…
[Kwa]: [milczy]
[Stary Bułgarski Wampir]: …i święta, jak się siedzi w domu, to też są niebezpieczne dla skóry…

da capo al fine

posilanie jak po grudzie. innym razem, patrzę, mrówka brnie przez piasek. myślę – o’k, mikroświat, mrówy… dziobię knedle ze śliwkami. zerk: lwy rozszarpują gazelę.
jebać te posiłki.

posilsie

otóż spożywam posiłek w stołówce zakładowej (miałam napisać firmowej lub w kantynie, ale jeden wujek). na wielkiej plazmie fim przyro o waranach. ohizda, że oko wykol. jakieś bure błoto. lezie waran. spuszczam wzrok na zupę pieczarkową. warany są antyestetyczne. za chwilę znów błocko i leży w nim bawół w kolorze, zresztą, tego błocka. waran go pokąsał?, myślę. no i podpełza do niego waran i coś mu tam, bawołu temu, próbuje wyrwać z tyłka. spuszczam wzrok na zupę pieczarkową. myślę: kurwa, czemu nikt tego nie przełączy? my tu jemy, i on tam je, i to takie ohydne, a my jak te warany… więc jem starając się nie spoglądać na plazmę, która jest tuż przede mną. zerkam. brzeg morski, zatoka, we wodzie jakieś 4 m. od brzegu stoi jakiś koślawy jeleń z ułamanym porożem z jednej. na brzegu grupa waranów. kurwa, myślę, teraz jest już napra hardkor. jeleń co rusz przegania jednego, czy drugiego bodąc go rogiem. myślę: czemu wuju nie pocwałujesz kilkadziesiąt metrów po wodzie i nie wyskoczysz, gdzie te kurwiszcza nie zdążyły jeszcze doczłapać? ale on nie. tkwi skurwiel durny. i przegania kolejnego. spuściłam wzrok na pierogi, usilnie staram się nie podnosić i wciąż myślę, jaka niestosowność i jakie podobieństwo: my tu jemy i oni tam jedzą. skończyłam. zerkam. warany kłębią się i wyrywają ochłapy. żesz kutwa. rozglądam się po stołówce i widzę jakiegoś starego suchego pierdziela przy stole dalej, jak już zeżarł, albowię puste statki przy nim pofajdane stoją, i siedzi i z zajęciem kontempluje warany pożerające jelenia.

Król Artur legenda, to kupa!

Król Artur legenda, to kupa!
Fakt denności pogłębia Charlie Hunnam. I denniejszy jest, że gra w nim Jude Law. I Juba z Gladiatora. I Eric Bana. I Petyr Baelish (co sprawia, że po szlachetnym łuczniku z meta-fiutowską ksywą spodziewam się podstępnych świństw). I Stuoki, ni wuja nie wiem, po co Ritchie „ubogacił” swoją kupę tą postacią. Nie pomaga nawet ukochany Arby z Utopii. Choć z rozkoszą powiesiłabym jego zdjęcie w sypialni, toalecie, kuchni, łazience. Ani Grace Burgess-Shelby – mdła, jak meduza w kisielu.Ani – tym bardziej – David Robert Joseph Beckham.
Kupa, to… kupa.
kupa
kupa
kupa
kupa

nieobiektywnie napisała Kwa-w-podeszłym-wieku

fala hejtu na przyszłą Pierwszą Damę FR. szczególnie wkurwia światły kom trolicy

Ja nie dziwię się panu Macronowi, tylko jego małżonce. Romans z nieletnim chłopaczkiem w wieku własnego syna to patologia i brak odpowiedzialności. A później małżeństwo pani już menopauzalnej z młodym mężczyzną, nie dające mu szans, by miał własne dziecko i prawdziwą rodzinę, i by emocjonalnie stał się mężczyzną, a nie wiecznym chłopaczkiem. Kultura może dopuszczać różne układy, ale natury oszukać się nie da.

no żesz kurwa! jakby życie w rodzinie było obowiązkiem każdego homo sapiensa! ki chuj? w Bulandzie szczególnie baby wykazują się największym mizoginizmem i ageizmem. każda babka musi być ściągnięta do poziomu lokalnej gnojowicy, w której taplają się red neczyce. niech jeno popróbuje wyskoczyć wzwyż. natychmiast uruchomią się samice w jebanych lokówkach i rozdeptanych ciapach i nuż gdakać i dziobać. a jak ma jeszcze wiek 35+, uhhh. niechże będzie chłopaczkiem. o ile! ja bym nie miała złudzeń. a czemu nie ma mieć starszej i mądrej kobiety przy sobie? szczęśliwy, jeśli ma takiego wiernego i mądrego towarzysza życia. wspólnika, orędownika i w ogóle. ageizm ageizm ageizm (powtarzam żeby się nauczyć nowego słowa). bo menopauzalna, to karmienie wnusi papcią, scrapbooking i kółko różańcowe? spychanie człowieka do krypty. ciemne chuje.

obyś żył w ciekawych miejscach…

za wiki:  W pierwszym procesie załogi obozu (Stutthof), toczącym się przed Specjalnym Sądem Karnym w Gdańsku od 25 kwietnia do 1 czerwca 1946, na ławie oskarżonych znalazł się jeden esesman, 6 niemieckich nadzorczyń i 6 Polaków będących więźniami funkcyjnymi. Zapadło 11 wyroków śmierci (…). Wszystkie kary śmierci wykonano publicznie przez powieszenie 4 lipca 1946 w Gdańsku na placu pomiędzy dzisiejszymi ulicami Pohulanka i Kolonia Studentów.